Polski
Gamereactor
artykuły

GRozkmina: Jaka gra marzy nam się w 2019 roku?

Puśćmy wodze fantazji. Omawiamy zarówno kontynuacje, remake'i, jak i zupełnie nowe, wymyślone przez nas tytuły.

Oglądasz

Preview 10s
Next 10s
Reklamy

Ola: Jaką niezapowiedzianą jeszcze grę chciałabym zobaczyć w 2019 roku, choćby nie wiem jak nierealne było to marzenie? Mam bardzo wiele życzeń, ale powiedzmy, że ograniczę się do trzech. Najbardziej oczywistym i banalnym jest kolejny Mass Effect - być może kontynuacja Andromedy, bo nie chciałabym, żeby BioWare schowało głowę w piasek i skreśliło tę historię tylko dlatego, że nie spodobała się graczom i krytykom. Życzę im, by przygotowali odważny i dobry scenariusz i udowodnili wszystkim marudom, jak bardzo mylili się, nazywając Andromedę niewypałem. Ale zadowoliłby mnie też remake trylogii na konsole obecnej generacji, czuję niedosyt Efektu Masy.

Tęsknię również za Personą, o czym przeczytacie niedługo w mojej recenzji Persony Dancing. I jak Persona 4 była wspaniałym pożegnaniem z PlayStation 2 i jedną z ostatnich dużych gier wydanych wtedy na tę konsolę, tak chciałabym jeszcze na tej generacji zobaczyć Personę 6. Nieco poważniejszą od „piątki", która, choć piękna, w porównaniu do dwóch poprzednich odsłon okazała się troszkę naiwna.

Na zakończenie, bo zaraz braknie mi miejsca, a inni też chcą się jeszcze wypowiedzieć - Quantic Dream ma w najbliższym czasie podzielić się z fanami jakąś świetną wiadomością. Niech to będzie zapowiedź kolejnej przygodówki studia, ale tym razem osadzonej w realiach średniowiecznego fantasy, ślicznie proszę. Nie przepadam jakoś specjalnie za produkcjami Cage'a, ale taki tytuł niewątpliwie by mnie zainteresował i być może wniósłby coś nowego do gatunku.

GRozkmina: Jaka gra marzy nam się w 2019 roku?

Paweł: Świetny temat, bo i zapewne każdy z nas ma swoje własne, growe marzenia i zapomniane marki, które chciałby przywrócić do życia. Gdy zapytałaś, niemal natychmiast w mojej głowie pojawił się jeden tytuł. Suikoden. A dokładnie Suikoden VI. Marzy mi się, aby Konami w końcu się przebudziło i wskrzesiło jedną ze swoich największych marek, marek kształtowanych z powodzeniem od wielu lat. Suikoden był niesamowicie spójny, ale wiele tajemnic ze świata nadal czeka na swoje odkrycie. Wiele zostało jeszcze do opowiedzenia, wiele Gwiazd Przeznaczenia do zebrania.

Mamy dobrą generację, jeśli chodzi o gatunek jRPG i jest to najlepsza chwila, by powrócić do zapomnianych serii. Gdybym miał jeszcze bardziej puścić wodze fantazji, chciałbym, by Square Enix wypuściło, tym razem globalnie, Xenogears - nawet w swojej pierwszej, niezmienionej formie. Była to dla mnie gra idealna, a nieco przestarzała grafika mojego postrzegania nie zmieni. Coś tam dzwoni w niektórych kościołach na temat Parasite Eve, które również bym przytulił z wielką miłością, podobnie jak nowe Vandal Hearts, które kocham całym serduchem i... ech, rozmarzyłem się i popłynąłem. Zdecydowanie nowy Suikoden.

GRozkmina: Jaka gra marzy nam się w 2019 roku?

Teddy: Z cyklu zapomnianych serii... Uznacie wprawdzie mnie za niepoprawnego marzyciela i naiwniaka, ale naprawdę z całego serca wierzę w matematykę Valve i ich umiejętność liczenia do trzech. Minęło już jedenaście lat, a ja wciąż mam growego kaca po tym, co zaserwował nam drugi epizod Half-Life 2 w swoim zakończeniu. A raczej po wrednym cliffhangerze, który targał emocjami i zwoje mózgowe kształtował w pytajniki. Mimo to, wciąż tłumaczę sobie, iż jeszcze nic straconego - Half-Life 3 wciąż gdzieś tam tkwi na deskach kreślarskich, a Gabe Newell niczym James Cameron czeka na okazję technologiczną, aby znów wyrwać nas z butów i przymknąć usta memowym śmieszkom. I tak naprawdę, co by dla mnie jedynie wystarczyło w tym roku, to oficjalnie opublikowana grafika Valve z przerobioną w trójkę lambdą. Nic więcej.

Kolejną z serii, których powrotu wyczekuję, jest chyba jeszcze bardziej zakopany Syphon Filter. Pamiętacie? Taki hicior z poczciwego szaraczka z agentami, konspiracjami i bombą biologiczną w tle. Rynek ma obecnie sporą lukę, jeśli chodzi o jakieś dobre polityczne sensacyjniaki. Okej, był całkiem niezły Splinter Cell: Blacklist, niestety to wciąż za mało, mając na uwadze posiadanie marki SF przez Sony. Wyobraźcie sobie taki Alpha Protocol lub niedoszły tytuł BioWare z pseudo-Bournem o takiej samej miodności, jak dzisiejsze tytuły na wyłączność PlayStation 4. Ach.

GRozkmina: Jaka gra marzy nam się w 2019 roku?

Łukasz: Jeżeli miałbym być realistą, to chciałbym, żeby na fali udanych remake'ów Resident Evil i Resident Evil 2 powstał jeszcze remake Resident Evil 3: Nemesis. Jeśli ogłoszą to w tym roku, to będę bardzo szczęśliwy, ponieważ jest to RE, którego darzę największym sentymentem. W żadnym Residencie nie było takiego zaszczucia. Ponadto każda chwila wytchnienia była na wagę złota, lecz z uwagi na charakter naszego prześladowcy nawet w najbardziej bezpiecznym z pozoru miejscu miałem duszę na ramieniu. Jako wielbiciel survival horrorów wezmę bez zastanowienia i dam się zaszczuć raz jeszcze.

Jeżeli natomiast mogę puścić wodze fantazji, to postawiłbym chyba z radości pomnik Square Enix, gdyby zapowiedzieli remake Vagrant Story ALBO pełnoprawny sequel. Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego „kwadratowi" nie odnieśli większego sukcesu z tak fantastycznym IP. Dla mnie to jedna z gier, które ocierają się o miano gry bliskiej ideału w swoim gatunku. Niesamowicie dojrzała fabuła, unikalny styl graficzny, rewelacyjnie wyważona mechanika walki, nienachalne zagadki i muzyka, którą do dziś potrafię sobie zanucić ot tak, „z głowy". To jedna z gier, które ogromnie wpłynęły na moją tożsamość gracza.

GRozkmina: Jaka gra marzy nam się w 2019 roku?

Bartek: Tuż po premierze reboota serii Doom do sieci trafił krótki materiał, prezentujący kilka scen z anulowanego Dooma 4, nad którym studio zaczęło dłubać jeszcze w 2008 roku. Twórcy zdecydowali się porzucić pracę nad projektem, bo uznali, że za bardzo przypomina on Call of Duty i inne strzelanki z tamtego okresu. Gdy prawie trzy lata temu zobaczyłem tamten materiał, na usta cisnęło się mi jedno pytanie: dlaczego? Z zaprezentowanego filmu można było wywnioskować, że twórcy będą chcieli rozwinąć formułę znaną z trzeciej odsłony serii, która tak naprawdę zbudowała tę markę na nowo - dodanie postaci niezależnych, wzbogacenie gry o historię, która w jakiś sposób uzasadniała obecność ludzi na Marsie i całe to zamieszanie z demonami. Nie wspominając już o wątku starożytnej cywilizacji na czerwonej planecie, Kostce Dusz czy krótkim, acz bardzo interesującym epizodzie z historią Doom Slayera, który po części został rozwinięty w reboocie z 2016 roku.

I właśnie taką grę chciałbym zobaczyć w 2019 roku - Call of Doom (robocza nazwa skasowanego projektu), który rozwinąłby całe uniwersum i zaproponowałby ciekawą i przede wszystkim dobrze napisaną historię w tym świecie. Wiem, że to niemożliwe, bo zapowiedziany na zeszłorocznych targach E3 Doom Eternal będzie kontynuował założenia odsłony z 2016 roku. Nie twierdzę wcale, że to coś złego, bardzo spodobała mi się krwawa masakra z ostatniej części, a i zapowiedzi „Eternala" wywołują u mnie ciarki na całym ciele. Ale swego czasu bardzo duże wrażenie wywarł na mnie właśnie Doom 4 i chciałbym zobaczyć, co wprawny scenarzysta może stworzyć poprzez rozwinięcie tamtej formuły.

GRozkmina: Jaka gra marzy nam się w 2019 roku?

Kolej na Was, Drodzy Czytelnicy. Jaką grę chcielibyście zobaczyć w 2019 roku? Niech ogranicza Was tylko wyobraźnia.



Wczytywanie następnej zawartości


Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.