Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
recenzje
Maneater

Maneater

Szczęki mogą się ugryźć.

Maneater

Każdy twór, w którym pojawia się rekin, jest lepszy. Wiedzą to wszyscy fani niskobudżetowych filmów z ludojadami w rolach głównych. Przez lata nazbierało się niemało kiczowatych, acz w niektórych kręgach kultowych już produkcji, które w zasadzie nawet nie starają się już być dobrym kinem i prześcigają się w coraz to większych głupotach. Nie chcę się tu nikomu narażać, ale tak, tornado z rekinów uważam za totalną głupotę, której nie byłbym w stanie przełknąć będąc nawet mocno wstawiony na domówce.

Przyznaję, że gdy tylko usłyszałem o Maneaterze od Blindside Interactive, miałem przed oczami wizję straszliwie słabej, a przy dobrych wiatrach średniej - i do tego nastawionej na rozwałkę - produkcji. Bywały nawet momenty, gdy zastanawiałem się, czy na pewno warto wziąć ten tytuł do recenzji. Siłą rzeczy jednak ktoś brudną robotę wykonać musi. Ku mojemu zaskoczeniu, już pierwsze minuty obcowania z Maneaterem diametralnie odmieniły moje postrzeganie gry. Okazuje się bowiem, że wielokrotnie bliżej jej do filmowej Orki z 1977 roku niż do głupiutkiego kina klasy B.

Maneater

Mam zresztą wrażenie, że faktycznie twórcy główny wątek przenieśli bezpośrednio z filmu Andersona. Tyle tylko, że orkę zastąpili w swoim dziele żarłaczem białym. Główny wątek jednak, jakkolwiek nie byłby przedstawiony, pozostał niezmieniony. Ot, w pierwszych minutach weteran branży wielorybniczej zabija ciężarnego rekina i okalecza dla zabawy młodego. Przyznaję, że początek zrobił na mnie spore wrażenie. Malec, w którego przyjdzie nam się wcielić, nie pozostaje jednak dłużny i przed wskoczeniem do wody odgryza rękę swojemu oprawcy - stając się tym samym jego największym nemezis.

Po całym zajściu w zasadzie od razu zostajemy wrzuceni na głębokie wody tego nietypowego survivalu. Tak, musicie wiedzieć, że jest to survival pełną szczęką i czerpie garściami z przedstawicieli gatunku. Co prawda, siłą rzeczy, niczego tu nie tworzymy i nie budujemy, to byłoby co najmniej dziwne. Nadal jednak wiele mechanik skupia się głównie na przeżyciu naszego żarłacza. To również połowicznie solidna gra RPG, w której będziemy zdobywać poziomy, wybierać specjalne zdolności, a nawet mutować rekina do późniejszych, wręcz abstrakcyjnych możliwości. I wiecie co? W tym całym szaleństwie jest naprawdę metoda. Wyraźnie widać, że twórcy Maneatera mieli na grę dobry pomysł i dostarczyli solidną, nietypową, a co za tym idzie - ciekawą produkcję, do której trudno byłoby porównać inny tytuł.

Maneater

Myślę, że Maneater w jakimś stopniu zapisze się na kartach growej historii. Bardzo nie chciałbym, by ta gra zagubiła się pomiędzy falami większych i bardziej rozdmuchanych produkcji. Nie chciałbym dlatego, że poza wciągającą i miejscami jajcarską rozgrywką to również swoisty manifest odnoszący się do ochrony środowiska, a przede wszystkim istot zamieszkujących oceany. Hasło głoszące, że „zjadając ludzi uratujemy świat" już w czasie rozgrywki nabiera większego sensu. Niemal z miejsca jesteśmy bombardowani informacjami na temat pożeranych przez naszego rekina ryb czy też zanieczyszczonych lokacji, które eksplorujemy. W czasie swojej wendetty nasz malec nie tylko rośnie i staje się dorosłym przedstawicielem swojego gatunku; staje się on przede wszystkim awatarem natury, która mści się za wyrządzone jej krzywdy.

Przy czym istotne jest to, że gra swoim przekazem kompletnie nie przytłacza. To nadal przede wszystkim wesoła rozwałka w wykonaniu rekina ludojada. O ile można tak napisać o rozgrywce, która skupia się na polowaniu. Maneater bawi i robi to dobrze, zwłaszcza że oferuje również kilka ciekawych wyzwań oraz znajdek. Te skutecznie potrafią odciągnąć od głównej linii fabularnej, która jak najbardziej istnieje i, co więcej, nie jest tak słaba, jak by można było przypuszczać. Śmiem twierdzić, że idealnie wpasowuje się w kanon opowieści o rekinach.

Maneater

Niestety, jak nie ma róży bez kolców, tak nie ma rekina bez zębów. Co prawda gra potrafi dostarczyć świetnej i intensywnej zabawy na wiele godzin, jednak z czasem poboczne aktywności zaczynają nużyć, a i pływanie rekinem przestaje z wolna być atrakcyjne. Maneater to tytuł, który zdecydowanie należy sobie dawkować tak, by go nie przedawkować. W innym przypadku bardzo szybko odłożycie grę na półkę, bo wyda się wam zwyczajnie monotonna. Na szczęście produkcję ratuje bardzo ładna oprawa graficzna i wpadające w ucho utwory muzyczne. Pod względem audiowizualnym gra zdecydowanie zdołała mnie pozytywnie zaskoczyć. Każda z odwiedzanych lokacji jest na swój sposób urokliwa i zapada w pamięć, a większość czasu spędzamy przecież w wodzie, więc sztuką było opracować naprawdę ciekawe otoczenie. Mimo to wszystko cieszy oczy i uszy.

Sporadycznie jednak natykałem się na drobne problemy z teksturami, kilkakrotnie też mój ludojad utknął na dłużej w jakimś obiekcie. Nie są to częste błędy, ale jednak się zdarzają i irytują zwłaszcza w chwilach, w których trzeba mocno manewrować w celu uniknięcia kolejnego ataku. Nie do końca też jestem przekonany co do inteligencji ludzkich postaci. Bywało tak, że pomimo moich ataków na cywili, kolejni niczym lemingi wchodzili do wody. Chciałoby się, by jednak bardziej reagowali na samą obecność płetwy drapieżnika, nie mówiąc już o jawnych atakach. Drażnić mogą również bossowie, którzy pojawiają się w grze zależnie od naszego współczynnika „niesławy", oraz większe stworzenia. Nasz rekin jest dość sprawny - to prawda, jednak z czasem jego gabaryty rosną, a co za tym idzie - trudniej go okiełznać. Walki często sprowadzają się więc do pojedynczych ataków przerywanych poszukiwaniem ryb w celu uzdrowienia naszego paska życia. Często niewiele tu strategii. Oczywiście z czasem stajemy się wręcz maszyną do zabijania, co bardzo ułatwiają zdobywane podczas rozgrywki mutageny. Od nas zależy również, jak bardzo wyszkolimy ludojada przed danym starciem, więc jak to w RPG bywa, z czasem zdecydowanie zaczyna być zbyt prosto.

Maneater

Choć nawet wówczas wszelkiej maści kombinacje i wachlarze ataków potrafią wywołać na twarzy uśmiech, a same walki i tak dają satysfakcję. Być może ma na to wpływ sterowanie bądź co bądź niecodziennym bohaterem, a być może aż nadto ponosi nas oczyszczanie świata z jego największego zagrożenia - czyli ludzi. Jakkolwiek na Maneatera nie popatrzymy, czy to przez pryzmat manifestu, czy krwawej rozwałki, tak zawsze będzie to bardzo dobry i ciekawy tytuł. Jeśli uda już się wam wgryźć w konwencję, to poczujecie się jak ryba w wodzie.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Świetny pomysł i niebanalne wykonanie; ciekawa zabawa konwencją; gra nie tylko bawi, ale stara się też uczyć; elementy RPG i survivalu; całkiem dobra, jak na gatunek, fabuła.
-
Miejscami monotonna i nudna; powtarzalne aktywności; błędy natury technicznej.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości