Polski
Gamereactor
recenzje
The Outer Worlds

The Outer Worlds

You can't take the sky from me.

The Outer Worlds

Przez długie lata zastanawiałem się, dlaczego nie powstała pełnoprawna gra na kanwie jednego z najlepszych seriali na świecie - Firefly. Celowo użyłem określenia „pełnoprawna", bo tworów pokroju Firefly Online nawet nie zamierzam liczyć. Owszem, w przeróżnych dziełach można odnaleźć wiele nawiązań i inspiracji, ale nikomu nie udało się przenieść do świata gier wideo unikalnego klimatu kultowej już serii.

Załoga (Nie)Zawodnego

Tak przynajmniej było do tej pory. Muszę przyznać, że przez kilkadziesiąt godzin czułem się, jakbym ponownie zwiedzał odległe zakątki kosmosu w towarzystwie załogi Serenity. Tym razem jednak mój okręt nosił dumne imię „Zawodnego", a za całość odpowiada uznane przez fanów gatunku RPG studio Obsidian. Już teraz z pełną odpowiedzialnością i przekonaniem muszę napisać, że The Outer Worlds jest ich największym i najbardziej ambitnym dziełem. Mam też szczerą nadzieję, że uniwersum gry będzie stale się rozwijało i na kontynuację nie przyjdzie nam czekać zbyt długo.

The Outer Worlds
Pięć godzin później... Też tak macie?
The Outer Worlds
Poszczególne planety zapierają dech w piersiach.

To również najbardziej dopieszczona i dopracowana pod względem technicznym gra Obsidianu. Przez kilkadziesiąt godzin zabawy zauważyłem jedynie stałe, aczkolwiek pomniejsze problemy, na które natykałem się już przy wcześniejszych tytułach studia. Ale i one nie były w przypadku The Outer Worlds aż tak nagminne i natarczywe. Największą bolączką okazały się nierówne tekstury, od naprawdę pięknych po takie, które niczym laser mogą wypalić oczy. Gra potrafi również sporadycznie chrupnąć i zdecydowanie mogłaby być płynniejsza. Dwa razy spotkałem się z błędami w naliczaniu postępów danej misji, ale koledzy z redakcji informowali, że w czasie ogrywania tytułu natknęli się na kilka innych, więc w tym przypadku jest to zwyczajnie zdarzenie losowe. Natomiast nigdy błąd nie przeszkodził mi w pomyślnym ukończeniu misji. Należy wspomnieć, że jest to naprawdę spora gra i takie wpadki przy debiucie są jak najbardziej normalne, a duża łatka premierowa na pewno zasklepi wiele luk w kadłubie. Nadal jednak warto zdawać sobie sprawę, że idealnie pod tym względem nie jest.

The Outer Worlds to spora gra, ale w żaden sposób nie przytłacza. Zwiedzane obszary różnych planet są wyraźnie mniejsze niż pustynia Mojave z Fallout: New Vegas i jest to zdecydowanie dobra decyzja produkcyjna. Dzięki logicznemu rozmieszczeniu portów i podróżowaniu pomiędzy poszczególnymi planetami dobre wrażenie nie znika praktycznie przez całą zabawę. Bo i zawsze jest coś nowego do odkrycia, a twórcy nie serwują nam na siłę miejscówek, które mają po prostu zapchać grę i sprawić, że będzie ona o kilka godzin dłuższa. To w końcu w stu procentach doświadczenie dla pojedynczego gracza, które nam obiecano i dostarczono. Obsidian tym samym pokazuje, że nawet w obecnych czasach można stworzyć zamknięte dzieło bez żadnego wydziwiania. Choć w tym przypadku nie narzekałbym na fabularne rozszerzenie, cieszę się, że moje doznanie przy tytule było pełne.

The Outer Worlds
Zawodny jak zwykle niezawodny!
The Outer Worlds
Panorama zależy od aktualnego położenia Zawodnego.

I było tylko moje, bo jak przystało na rasowego przedstawiciela gatunku, spora część gry skupia się na eksploracji i dialogach z napotkanymi NPC-ami. Wiele mechanik zaczerpnięto z poprzednich gier studia, jednak nie postawiono wyłącznie na kalkowanie sprawdzonych patentów, choć początkowo może się tak właśnie wydawać. Tytuł z miejsca okrzyknięto nowym Falloutem i jak bardzo kocham serię, tak jest to stwierdzenie nieco krzywdzące. Jasne, samo strzelanie i rozmawianie wygląda bardzo podobnie. Niczym w starszych odsłonach znanego postapo większość aspektów rozgrywki zależy od wyboru poszczególnych atutów i umiejętności oraz oczywiście rozwijanych statystyk. Dzięki temu chociażby wygadany bohater jest w stanie rozwiązywać konflikty w sposób pokojowy. Ale The Outer Worlds to nie Fallout. Twórcom udało się stworzyć zupełnie nowe doznanie i zachować unikalną tożsamość, dzięki czemu na naszych oczach powstaje zupełnie nowa marka RPG. A przecież wszyscy na to właśnie liczyliśmy.

W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku

Ale o co w sumie tyle krzyku i z czym to się w zasadzie je? The Outer Worlds to połączenie klasycznej fantastyki z mocno zaakcentowanymi pulpowymi motywami świata. Odnajdą się w nim doskonale osoby spragnione nieco prześmiewczego podejścia do tematu. Jednak pod tą otoczką skrywa się naprawdę niezła historia, świetne napisane dialogi i rewelacyjnie opracowane, zapierające dech w piersiach nowe, nieodkryte do tej pory uniwersum. Jak już wspomniałem, gra wyraźnie inspiruje się Firefly, ale bez trudu odnajdziecie w niej również nawiązania do innych klasycznych filmów czy seriali. Obsidian czerpie garściami, ale robi to na tyle delikatnie, że nie zachwiewa to ogólnego odbioru ich nowego dzieła. Jest bardzo spójne, intrygujące i najzwyczajniej w świecie dobrze przemyślane.

The Outer Worlds
Pora uratować... lub pogrążyć kolejną kolonię.
The Outer Worlds
Towarzyszów nie sposób nie polubić. Są rewelacyjni!

Po wybudzeniu z trwającego siedemdziesiąt lat snu jesteśmy zmieszani i zagubieni niczym dziecko, które trafiło pierwszy raz do szkoły, lecz jedna dobrze skonstruowana historia sprawia, że szybko dajemy się wessać i płyniemy z prądem. Oddanie w nasze ręce bohatera, dla którego nowy świat jest wielką niewiadomą to strzał w dziesiątkę, bo słuchając wszystkich wyjaśnień czy opisów nie czujemy się niezręcznie. Po prostu chłoniemy wiedzę w sposób dla protagonisty zupełnie naturalny. Prosty, wręcz banalny zabieg sprawia, że każde pytanie zadajemy z przyjemnością i jeszcze bardziej cieszymy się poznawszy kolejny skrawek bogatego świata.

Dzięki wielu dobrym decyzjom deweloperów gra nawet przez moment nie pozwala się nudzić. Dość szybko kompletujemy całą załogę Zawodnego, więc nie musimy się obawiać, że któregoś kompana nie będziemy w stanie dostatecznie poznać czy polubić. Każda podróżująca z nami persona jest ciekawa, ma własne poglądy na każdy temat oraz przeszłość, która oczywiście ją dościga. Bardzo dobrym pomysłem jest dopasowanie każdej postaci ról, które odgrywa nie tylko w czasie widowiskowych potyczek. Ot, po prostu czujemy, że faktycznie kompletujemy załogę statku kosmicznego i nie bierzemy nikogo na siłę. Mamy więc nieco zakręconą młodą mechanik i buntowniczą panią doktor, ale również młodego osiłka, który pomaga w ładowni, robota sprzątającego, osobliwą sztuczną inteligencję, a nawet pastora. Już rozumiecie, skąd moje skojarzenia z załogą Serenity? Każdy ma tu swoje miejsce i zmierza do własnych celów. Z czasem okazuje się również, że pomimo różnic zbliżamy się do naszych załogantów i traktujemy ich niczym specyficzną, ale jednak rodzinę. Smutna nowina dla osób zapatrzonych w produkcje BioWare - romansów w The Outer Worlds nie uświadczycie, ale wiecie co? Wcale a wcale ich nie brakuje.

The Outer Worlds
Cisza przed burzą.
The Outer Worlds
Specjalne ataki posiadają unikalne animacje.

Tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek

Odwiedzamy więc z naszą wesołą ferajną wiele interesujących planet, rozwiązując po drodze kłopoty innych osób lub jeszcze bardziej je w nie pakując. Reputacja odgrywa w grze bardzo ważną rolę i nie da się zadowolić każdego. Nasze decyzje, które podejmujemy w obrębie kilku kluczowych korporacji, faktycznie mają z czasem wpływ na kształt galaktyki. Zmienia się również znacząco postrzeganie naszej osoby. Nie musimy być przy tym zawsze rycerzem w lśniącej zbroi. Nieco piracki lub najemny styl załogi sprawia, że nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy robili wszystko wyłącznie dla własnych korzyści. Nie czyni to z nas tyranów, ale sprawia, że świat gry staje się bardziej bogaty i ciekawy. Spoglądając wstecz na nasze decyzje, a potem obserwując ich konsekwencje, niejednokrotnie zastanawiamy się, czy mogliśmy postąpić inaczej. A musicie wiedzieć, że w większości przypadków przemieszczamy się raczej po skali szarości. Nie ma tu czystego dobra czy też zła, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Sami musimy zdecydować, kim będziemy i co chcemy osiągnąć. Jest to zdecydowanie najmocniejsza strona The Outer Worlds.

Rozwijając postać, musimy dokładnie przemyśleć sposób, w jaki chcemy grać, gdyż każda statystyka odpowiada za zupełnie inne kwestie. Dopiero podnosząc daną kategorię do połowy możemy decydować o specjalizacjach, w których czujemy się naprawdę dobrze. Co dwa poziomy można wybierać również atuty - te, jak łatwo się domyślić, ułatwiają pewne aspekty gry. Przykładowo, dodają pięćdziesiąt kilogramów do ogólnego udźwigu lub pięć procent do stałego pancerza. Ciekawostką jest system wad, które uaktywniają się w momencie, gdy nagminnie w jakiejś sytuacji dzieje się z nami coś złego. Jeśli, dajmy na to, często otrzymujemy w czasie naszej przygody obrażenia z broni plazmowej, gra może zasugerować nam wadę, która co prawda zwiększa naszą podatność na plazmę, ale w zamian otrzymujemy darmowy punkt na atut. Wybór wady jest opcjonalny i nie musimy się na nią decydować, jednak te czynią naszego bohatera jeszcze bardziej wiarygodnym. Jeśli zaś chodzi o towarzyszy, możemy ich w pełni wyposażać - zarówno w broń oraz pancerze, a także co kilka poziomów przydzielać im nowy atut. Każdy z kompanów posiada również specyficzny dla siebie atak specjalny, dobrze jest więc brać go pod uwagę w czasie doboru sprzętu. Biorąc pod uwagę, że rodzajów broni oraz pancerzy jest naprawdę dużo, w tym unikalne, które zdobywamy podczas specjalnych zadań, jest w tym zakresie co robić. Wspomniałem już, że każdy sprzęt można modyfikować i usprawniać? Dzięki The Outer Worlds na nowo pokochałem zapach warsztatu o poranku.

The Outer Worlds
ADA jak zwykle czujna.
The Outer Worlds
Piękne nawiązanie do Firefly. Gra przepełniona jest smaczkami.

Nowa Nadzieja

Od wielu lat czekałem na tytuł pokroju The Outer Worlds. Obsidian po raz kolejny udowadnia, że potrafi. Idąc dalej, uważam, że jest to ich największe i najlepsze dzieło. Prawdopodobny przypływ gotówki przełożył się również na wykonanie, dlatego tym razem w maszynowni zaobserwowano mniej robaków niż zazwyczaj. Ale nawet jeśli na nie natraficie, nie są one czymś, co popsuje Wam frajdę płynącą z doświadczenia. To zupełnie nowa marka, która, mam nadzieję, doczeka się kontynuacji. To również w pełni przemyślane dzieło, które nie idąc za modą nie próbuje odkryć Ameryki na nowo. Zamiast tego ją udoskonala i sprawia, że lepiej się w niej żyje. Chcę więcej takich produkcji. Chcę więcej takich doświadczeń. The Outer Worlds niejednokrotnie sprawia, że odlatujemy w kosmos. W tym przypadku dosłownie.

09 Gamereactor Polska
9 / 10
+
Piękne, wypchane po brzegi uniwersum; świetnie napisane postacie, w tym rewelacyjna załoga Zawodnego; klimat rodem z Firefly; strona audiowizualna; decyzje, które faktycznie kształtują świat gry; rozwój bohatera.
-
Pomniejsze błędy w misjach; sporadyczne spadki płynności; nierówne tekstury.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości


Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.