Polski
recenzje
World War Z

World War Z

Dobrego co-opa z zombiakami w tle nigdy za wiele.

World War Z

Podczas gdy Valve ewidentnie wciąż ma awersję do „trójek" wszelakich, na rynku pojawiła się produkcja, która chciałaby zastąpić wysłużone już Left 4 Dead 2. Ów pretendent w postaci World War Z czerpie pełnymi garściami od wspomnianego hiciora. Gier osadzonych w świecie ogarniętym „apokalipsą zombie" chyba nigdy nie będę miał dosyć, toteż większość z nich staram się wybadać i w miarę możliwości ograć.

World War Z to kooperacyjny shooter, w którym akcję obserwujemy zza pleców wybranego przez nas bohatera. A jest z czego wybierać, ponieważ wcielić możemy się w jedną z szesnastu dostępnych postaci. Są one podzielone na czteroosobowe drużyny przypisane do danej kampanii. Tych jest łącznie cztery, a każda dzieli się na trzy epizody. Postacie różnią się właściwie tylko wyglądem i biografią, ale to miło ze strony twórców, że postarali się o ich odpowiednie zróżnicowanie. Dzięki temu możemy się wcielić między innymi w fotografa, strażaka, hakerkę, prawnika czy nawet członka yakuzy.

World War Z
Apteczki są na wagę złota.
World War Z
Dostępne uzbrojenie możemy przejrzeć w wygodnym menu.

O wiele większe znaczenie ma wybór klasy. Tych mamy do dyspozycji sześć. Różnią się od siebie nie tylko innym zestawem zdolności, ale i odmiennym arsenałem, który otrzymujemy na starcie misji. Klasy, rzecz jasna, rozwijamy zdobywając doświadczenie oraz wydając zarobioną w trakcie gry walutę. Dobrze skrojony zestaw umiejętności naprawdę robi różnicę. Broni jest istne zatrzęsienie i, co warto wiedzieć - również je rozwijamy zdobywając osobne punkty doświadczenia za aktywne korzystanie z danej pukawki. A wybieramy spośród szeregu pistoletów, karabinów szturmowych, strzelb gładkolufowych, karabinów snajperskich, czy nawet takich zabawek, jak granatniki i ciężkie karabiny maszynowe. Fanów klasyki od razu uspokoję - piła łańcuchowa jest obecna i sprawdza się całkiem nieźle. Dodajmy do tego granaty i możliwość ataku bronią białą, a robi się z tego bardzo przyjemny zestaw możliwości.

Misje nie są jakoś przesadnie długie czy skomplikowane. Zagadek tutaj nie uświadczymy, a eksterminacja kolejnych hord wrogów to nasz chleb powszedni. Co rusz natrafimy na skrzynie z amunicją i z nowym uzbrojeniem. Nieocenione są również apteczki, których, nomen omen, jest jak na lekarstwo. Używanie ich wiąże się z koniecznością chwilowego unieruchomienia i poświęcenia kilku cennych sekund, tak że trzeba się leczyć z głową, bo każda taka akcja może się szybko zakończyć naszym zgonem. Na szczęście towarzysze mogą nas podnieść, a nawet jeżeli się wykrwawimy i powstaniemy jako zombie(!), to i tak po jakimś czasie będziemy mogli się odrodzić i ponownie dołączyć do gry. Grunt, żeby przeżyła choć jedna postać z naszej czteroosobowej drużyny. W przypadku niepowodzenia nie ma mowy o punktach kontrolnych - zmuszeni jesteśmy rozpocząć dany rozdział od nowa.

World War Z
Galeria bohaterów robi wrażenie.
World War Z
Moździerz i karabin za chwilę rozpalą się do czerwoności mimo moskiewskiego mrozu.

Jak już wspomniałem, jest to gra nastawiona na kooperację. Najlepiej w pełnym składzie i z możliwością skorzystania z dobrodziejstw komunikacji głosowej. W takim zestawie World War Z wprost błyszczy. Co prawda podczas kampanii pojawia się dość szczątkowa fabuła, ale nikt nie powinien mieć większych problemów z jej zrozumieniem, nawet jeżeli rozmówki z partnerami na czacie trwają w najlepsze. Dla dociekliwych pozostaje jeszcze opcja skorzystania z dodatkowych biografii dostępnych bohaterów, które znaleźć można w menu głównym. Jeżeli nie macie z kim pograć, to też nie ma tragedii, gdyż matchmaking wręcz kipi życiem - a przynajmniej na ten moment. Nie ma problemów ze znalezieniem chętnych do wspólnej zabawy, a czas oczekiwania jest względnie krótki. Dla samotników pozostaje jeszcze opcja rozegrania kampanii w trybie offline. Wówczas w rolę kompanów wcieli się sztuczna inteligencja, która zaskakująco dobrze radzi sobie ze wspomaganiem gracza. Rzecz jasna, jest to niezbyt ciekawa opcja i wręcz nalegam, by nawet najwięksi introwertycy dali szansę matchmakingowi.

Oprócz kampanii w grze znajdziemy również tryb PvP. I tutaj spotkała mnie całkiem miła niespodzianka, czyli pięć różnych trybów gry, które w dość ciekawy sposób odbiegają od tego, do czego przyzwyczaiły nas tradycyjne strzelaniny. Co prawda bazują one na tym, co większość z nas już gdzieś napotkała, ale są zmodyfikowane w taki sposób, by korelować z realiami, w jakich została osadzona akcja. Uwierzcie mi, że walka o punkty kontrolne nabiera o wiele większych rumieńców, kiedy przez daną miejscówkę przetaczają się hordy agresywnych zetów. Wówczas naprawdę trzeba się mocno napocić, żeby przeżyć i nie stracić cennych punktów. Tutaj zgrana ekipa jest wręcz na wagę złota. Istotną rolę gra również dogadanie się co do wybranych klas i perków. Nie lada gratką jest fakt, iż tryb PvP posiada własne klasy, których łącznie jest aż dziesięć.

World War Z
Nie pozostaje nic, jak tylko liczyć na dobre serce partnerów...
World War Z
Są miejsca, w których przyjdzie nam się zabarykadować.

Nie mogę odmówić twórcom kunsztu w kwestii wykonania postaci. Są ładnie wymodelowane i sprawiają dobre wrażenie, jeżeli chodzi o animację. Niestety, lokacje wypadają w tej kwestii znacznie słabiej. Są zbyt puste, ale, jak mniemam, wiąże się z to faktem, iż chciano zachować płynną rozgrywkę w obliczu kilkudziesięciu (jeżeli i nie więcej!) wrogów obecnych naraz na naszym ekranie. Coś za coś. Tragedii jednak nie ma, a ciekawscy mogą nawet nieco poszperać za ładunkami wybuchowymi, które umożliwiają wysadzenie specjalnie oznakowanych drzwi, za którymi znajdują się zwykle skrzynie z cennymi apteczkami, bronią i amunicją.

World War Z luźno bazuje na realiach znanych z filmu oraz z książki o tym samym tytule. Ich znakiem rozpoznawczym są bardzo liczne hordy zombie, które są niezwykle szybkie i agresywne. Tego samego możecie spodziewać się w grze. Nierzadko pojawi się chwila na przygotowanie stosownej obrony. Do dyspozycji dostajemy wówczas takie zabawki jak miny, działka automatyczne czy drut kolczasty. Stawiamy je co prawda wyłącznie w wyznaczonych miejscach, ale presja czasu sprawia, że i tak daje to masę frajdy. Sami również trafimy na wrogie pułapki, które będziemy mogli rozbroić. Żeby urozmaicić nam zabawę, twórcy skopiowali z Left 4 Dead pomysł na specjalne jednostki umarlaków. Napotkać więc możemy takie maszkary jak Lurker, który tylko czeka, aż ktoś z drużyny odłączy się na chwilę, by wskoczyć nań i powalić, czy też masywny Bull w pełnym opancerzeniu, który staranuje nas, by następnie chwycić i ciskać nami o glebę, dopóki nasz pasek życia nie spadnie do zera. Na takich gagatków trzeba szczególnie uważać. Zwłaszcza na wyższych poziomach trudności.

World War Z
Urokliwe uliczki Tokio też nie zostały oszczędzone przez inwazję zetów.
World War Z
Zamienił aparat na broń, ale raczej nie żałuje swojej decyzji.

World War Z to naprawdę przyjemna gra, która sprawi sporo frajdy tym, którzy lubią czystą i nieskrępowaną wyrzynkę niekończących się hord umarlaków. Na chwilę obecną nie brak również usterek technicznych, które potrafią sporadycznie wywalić nas do menu konsoli. Liczę jednak, że kolejne patche poprawią sytuację. Niestety, jest to gra mocno powtarzalna i wymagająca sporo grindowania, by zdobyć pożądane perki oraz ulepszyć ulubione bronie. Nie każdemu spodoba się takie podejście, ale na pewno znajdą się tacy, którzy przepadną w tym świecie na długie miesiące, a może nawet i lata. Ja również prędko nie spocznę, ponieważ rozwałka w takiej formie to coś, co lubię od czasu do czasu uskutecznić w gronie znajomych.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Dużo bohaterów i broni; zróżnicowane klasy; ciekawe PvP; przyjemny gunplay; atrakcyjna cena.
-
Niedoróbki techniczne; sporo grindowania; mało treściwa kampania.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

World War Z również na Switchu

World War Z również na Switchu

WIADOMOŚĆ. Przez Aleksandra Olszar

World War Z, trzecioosobowa strzelanka z zombie opracowana przez studio Saber Interactive, trafi na Nintendo Switch. Według portalu IGN na rynku pojawi się również...



Wczytywanie następnej zawartości


Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.